świat
oskalpowany
z ideałów
wymoszczony kłamstwem
i obłudą
paraliżuje
niemoc człowieka
niezdolnego
do tworzenia
rzeczywistości
ludzie
są marionetkami
tego co stworzyli
szeregami
bezwolnych żołnierzyków
chmarą
zamglonych umysłów
pędzących za zyskiem
ruszajmy
pod prąd
stworzymy własny świat
wolny od ułudy
chodźmy razem
w nieznane
przyszłość
zamykam w jutrze
bez granic
nie myśląc
o wczorajszej
historii
bez morału
dzsiaj
rzeczywostość
toczy się dalej
sen
maluje rzeczywistość
niepogniecioną
pastelami
kreśli złudzenia
patrząc na obrazy
pod powiekami
myśl
kształtuje rzeczywistość
bez ułudy
węglem
i ostrą kreską
patrzeć
a nie słyszeć
krzykliwej prawdy
uprościć życie
przeżyć trudną
sztukę umierania
umieć dawać
rozdawać jak karty
kawałeczki serca
kochać
nie biorąc
od miłości podatku
mówić prawdę
oddychać pełnią płuc
pod wodą
bez tlenu i wiary
chciałabym
ze skrzynki
na listy
wyciągać
spełnione marzenia
po prostu żyć
zapatrzeni
w żarliwy taniec
płomieni
nie widzimy
siły ognia
rozbuchane płomienie
z czasem gaśną
powoli
wypalają się
z romantycznej świecy
w znicz
zostają tylko
zgliszcza uczuć
spopielonych
ulepiony
z gliny marzeń
dziwny dzień
deszczowy
lirycznie tajemniczy
magicznie
nierealistyczny
obmywa brudy
z wiatru zdarzeń
sztywnych reguł
gniewu
rozkłada skrzydła
wędruje
do celu
rozbija powietrze
poszukuje miejsca
na przekór
wszystkim zasadom
dziwny dzień
deszczowy
ukrywając sens
za barykadą słów
najlepiej
walczyć milczeniem
stłumi krzyk
zagłuszy śmiech
wszystkie myśli
zamknie na klucz
w tomach
niezapisanych kart
odnajdzie
prawdę