pokaleczyła duszę
próbując skleić
potłuczone
kawałki serca
zabliźniona pustka
zostawiła
po sobie ślad
zbyt trwały
by ukryć go
pod makijażem
czerwony
grymas ust
nie rozjaśni bólu
spływającego
doliną łez
pamięć
jak brzemię
szufladkuje uczynki
jak trofea
radości mnoży
dzień po dniu
zapisując detale
uśmiechem
rejestruje
każde zło
by odpłacić
za nie dobrem
w przyszłości
zobojętniała
w betonowym tłumie
twarzy
widzących
tylko swoje odbicie
milczeniem
wielkomiejskiego gwaru
studzi namiętności
zadeptuje uczucia
w pośpiechu
zatrzaskując
serce
noc otwiera oczy
na to
co ważne
wyostrza apetyt
na życie
rozświetla dzień
pełnią emocji
skrywanych
między obowiązkowym
być i mieć
okrywa tajemnicą
to co
pod powiekami
szukam
drogi na
wyspy szczęśliwe
chwilą zapomnienia
rozgrzane słońcem
nicnierobienie
rozedrgane
bryzą poranka
i ślady znaczone
od brzegu do brzegu
rysuję mapę
w czasie zawieszoną
znacząc drogę
niewiadomą
między
wczoraj a jutro
zawieszone
na pajęczynie
dziś
przemija
pełne napięć
i supełków
zawiązanych
ku pamięci
zerwanych myśli
słów rzuconych
ot tak
na potem
i godzin straconych
bezpowrotnie
w próżni
zawieszona
szuka celu
wędrówki
krok
w przód
krok
w tył
cisza
nie przynosi
inspiracji
tylko
trwanie
w zwątpieniu