sobota, 7 kwietnia 2018

* * *

zamieniona 
w kamień
trwam
od rana do nocy

emocje
przywdziane w zbroję
zdobywają
kolejne bitwy

strach
sparaliżowany myślą
rozlicza
każdy gest

i tylko noc
przynosi ciszę

siła
potęguje się 
w skupieniu 

piątek, 6 kwietnia 2018

* * *

dzień  
przytłoczony troską
nie ma szans
na wytchnienie

deszcz
studzi promienie
gasnącego słońca
by zmierzch
nastał
w spokoju

między gwiazdami 
skrzy się
nadzieja
na jutro
ciszą otulone

czwartek, 5 kwietnia 2018

* * *

pustka 
pogłębia otchłań
codzienności

rośnie
karmiąc się 
kolejnym dniem
pełnym
obcych twarzy
i samotnością nocy

pustka
rozsadza skronie
krzykiem ciszy

bólu nie da się
wytrzymać

środa, 4 kwietnia 2018

* * *

znalazłam drogę 
pośród chmur
spiętrzoną
i krętą

idę powoli
by zatrzymać czas
puszysty
jak ramiona nocy

zasypiam
by pod powiekami
choć na chwilę
spotkać ciebie

wtorek, 3 kwietnia 2018

* * *

idę przed siebie 
trochę bez celu

szukam odpowiedzi

przysiadłam 
na kamieniu
by przeczekać
burzę myśli

wiatr 
rozrzuca gesty
potykając się 
o słowa

szukam odpowiedzi

na pytania
wciąż nie zadane 

poniedziałek, 2 kwietnia 2018

* * *

przystanęłam 
na brzegu rzeki

zapachniało wiosną

nurt 
był spokojny
cicho szumiał
tatarak

woda
przynosi ukojenie
i tylko
krzyk dzikich gęsi
rozprasza myśli
biegnące ku słońcu

niedziela, 1 kwietnia 2018

* * *

samotność 

kompromis
życia i śmierci
zawarty pochopnie
w sytuacji
bez wyjścia

noc
jedyny bólu
sprzymierzeniec
usypia strach

ramię księżyca
musi wystarczyć
gwiazdy nucą
matczyną kołysankę

pod powiekami
już tylko spokój