nigdy nie płyną
przypadkiem
perły ich
nanizuję
na smutku niteczki
mienią się niczym
kryształy rozpaczy
rozbijające się
o bruk codzienności
każda łza
ma swoją wartość
skrywa w sobie
brylanty
zranionej duszy
ta ostatnia
jest
jak diament
od Ciebie
mienią się niczym
kryształy rozpaczy
rozbijające się
o bruk codzienności
każda łza
ma swoją wartość
skrywa w sobie
brylanty
zranionej duszy
ta ostatnia
jest
jak diament
od Ciebie
patrzę
jak zachłannie
konsumujesz
nasze szczęście
kęs po kęsie
znika
jak ciepła szarlotka
z lodami
biorę
ostatni kawałek
na osłodę
zapamiętany
od gładkiej szyi
aż po błądzące
z pożądania
dłonie