pod powiekami nocy
świt ukrył strach
przed nieznanym dniem
krok po kroku
zdobywam szczyty samotności
ośnieżonej kryształami łez
im bardziej mnie kochasz
tym bardziej odchodzę
by dłużej to trwało
przytul moją samotność
będzie nam cieplej
i słońce wyjdzie zza chmur
nie patrzę już w twoją stronę
ty też odwracasz wzrok
bo świat oglądamy razem
jesteś siłą
z której czerpią żywioły
musisz wytrwać także dla mnie
weszliśmy do tej samej rzeki
brodzimy w niepamięci wspomnień
pisząc naszą historię od nowa