ptakiem wiatru odlatuję
by w twoich ramionach
uwić bezpieczne gniazdo
sztorm obudził fale, wzburzone krzyczą
nie ufaj mu, nie ufaj sobie
walcz z przeznaczeniem
sosna daje cień w upalne dni
powietrze pachnie igliwiem
i tylko ciebie tu nie mam
lubię patrzeć na rzekę
płynie wolniej niż czas
i tęskni razem ze mną
niebo płacze od rana
deszcz rozbija nasze serca
idzie burza - wszystko uspokoi
księżyc zazdrości mi ciebie
otoczony tysiącem gwiazd
chciałby wtulić się w jedną i zasnąć
zamieniasz moje łzy
w sznury pereł
oplatam nimi nadgarstek, by pamiętać