zdobią duszę
klejnotem wspomnień
kreślonych węglem
nowa tkanka
ma siłę
przetrwania
nie przyjmuje
ciosów
i nie odczuwa
już bólu
istnienia
trwa
nie przyjmuje
ciosów
i nie odczuwa
już bólu
istnienia
trwa
ogrzana promieniami
zapominam
o bólu istnienia
szarości dnia
niemocy
słowa
niewypowiedzialne
toczą walkę
z duszą
gojąc rany
cisza
potęguje
siłę cierpienia
aż do niepamięci
najpiękniejsze obrazy
skryłam
pod powiekami
nocy i dni
i tylko
szept uczuć gorących
stygnie
w zapomnieniu
wczoraj zadane
dziś straciło
swój sens
idę pod wiatr
przyjmuję ciosy
chłodnych kropel
zmieszane ze łzami
delikatnieją
ocieplają duszę
nadzieją
nie pozwalasz
mi zapomnieć
o szepcie kojącym
wyznania pospieszne
dotykiem dłoni
wyznaczasz kierunek
uczuć płonących
do świtu