w pajęczej sieci nocy i dni
tkamy naszą miłość
czułość po czułości
deszcz zmywa ból codzienności
w kałużach przegląda się strach
przeglądamy się w nich z zadumą
idziemy ku sobie
drogą przez ciernie
raniąc dłonie, stopy i serce
w drodze do twojego serca
potykam się o kamienie słów milczących
rzucasz nimi na oślep
między piekłem a niebem
ruchome piaski życia
wciągają nas łapiąc za kostki
nie przeglądam się
już w twoich oczach
teraz ty musisz odnaleźć się w moich
nie targuję się o czułość
nie kupczę miłością
znam wartość każdej wspólnej chwili