zachód słońca
w twoich ramionach
nigdy się nie kończy
fiołkowa aleja wiosny
prowadzi nas prostą drogą
w objęcia lata
rozkochałeś mnie
w swoim słodko-gorzkim spojrzeniu
ty spijasz maliny z moich ust
ptaki wyśpiewały radość poranka
słońce ogrzewa duszę
mierzącą się kolejny raz z codziennością
mech skrywa tajemnice
stóp gnanych pośpiechem
tylko las wie w którą poszły stronę
przyjaźnię się z drzewami
rozmawiam z ptakami
las daje mi schronienie przed światem
smutek odlicza godziny
kradnąc minuty szczęścia - bez celu
o północy znów zmieni się dzień