samotność nie lubi ciszy
gwar ulicy
rozbudza jej pamięć o życiu
mgła spowiła jezioro
nie widać brzegu
wokół tylko szary bezkres niemocy
szafirowo-złota łąka
kwitnie wiosną
przynosisz mi ją co dzień do domu
powietrze jeszcze tobą pachnie
choć morska bryza
studzi rozgrzane ciała
zatrzymaliśmy wspomnienia
w morskich falach i tej muszelce
którą dla mnie znalazłeś
zrywasz dla mnie fiołki
tak delikatne że nikną w twojej dłoni
jak ja gdy tulisz mnie w ramionach
ptakiem wiatru odlatuję
by w twoich ramionach
uwić bezpieczne gniazdo