czwartek, 7 sierpnia 2014

* * *

ludzkie głosy 
słyszę morze 
rąk tonących
proszących 
o ratunek 

fałsz 
taki nieczysty 
przerażająco realistyczny 
namacalnie dotkliwy 

nieprawda 
skrywana w skroniach 

krew 
krążąca w sercu 
podobna 
do trucizny

uszczypliwa uwaga 
wtrącone zdanie

ten 
dziwny dzień 
lirycznie tajemniczy 
lukrowy sen 
magiczny

krótkie ja 
stworzone 
choć na chwilę

i tylko róż 
na policzkach 
i pomadka 
wciąż ta sama 

środa, 6 sierpnia 2014

* * *

w brudnopisie życia 
kreślę dzień
następny

zmieniam 
kolejność myśli 
metafory gestów
nabierają barw
i znaczeń

wymazuję marzeń
rzędy zapisane
skreślam 
fakty pełne słów
świadomie

dopisuję
życzeń stosy
niespełnione
bez zastanowienia

wtorek, 5 sierpnia 2014

* * *

zatopieni 
w gwiazdach
 jesteśmy przerwą 
w ciszy
motorem życia

marzenia
dają nam skrzydła
czekamy 
aż zdmuchną z nas
stertę 
zastygłych liści 

podarują nam 
oddech 
letniej bryzy 
westchnienia szczytów 
o świcie 
bukiet fiołków
muśnięty 
sennym słońcem

zasmakujmy 
w miłości 
nawet jeśli 
to tylko 
kolejne słodkie kłamstwo 
w ustach życia 

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

* * *

otwarte ramiona  
świata
tak obce i odległe
budują most
nad przepaścią
myśli
by ławiej było
zdobyć
jego krańce

zamkniętym
w sobie
brakuje odwagi
by
zrobić krok
pokonać lęk

a most
niszczeje

niedziela, 3 sierpnia 2014

* * *

jak najdalej
w bezkres słów
uciekam
stąpając
na granicy
jawy i snu

jak najciszej
wołam
by nie zbudzić
wiatru
krzykiem mew

jak najszybciej
zapominam
by
zacząć znów
od nowa

sobota, 2 sierpnia 2014

* * *

trucizną kłamstw
przyprawiasz
czas
przeszły i przyszły

smutek teraz
widać w oczach
które nie patrzą

a ty
milczeniem
mówisz
najwięcej

piątek, 1 sierpnia 2014

* * *

uzbrojeni wiarą 
w jutro bez ofiar
strzelali
do wroga
nadzieją zwycięstwa

granatem sumień
wybuchła młodość
zdławiona niewolą
dusza krzyczała
zalaną krwią

wczoraj walczyła
o uśmiech matki
słońce nad zgliszczami
z biało-czerwonym
sztandarem

ulice
bez głodu
ruin i trupów

dziś patrzą 
na pędzące miasta
obojętności
i tylko 
głeboką zmarszczką
po policzkach
spływa z ich oczu
wolność