poniedziałek, 14 września 2015

* * *

pustynia 
ludzkich twarzy
bez wyrazu

ciągle
ten sam grymas
niewidzącego tłumu
głuchych 
na innych
ze szczęściem
przeciekającym
przez palce

obojętnych
na dziecięcą
bezradność
naiwnie
wierzących
w dobro

niedziela, 13 września 2015

* * *

między dźwiękami
ciszy
niepokój
gra
wysokie tony
nut
nieposkładanych
w myśli

fałszywie
brzmią półnuty
nadziei
zawieszone niedbale
na pięciolinii
życia

serce
powoli przygrywa
kolejny nokturn
tnąc
ciszę
smutkiem

sobota, 12 września 2015

* * *

majestatycznie
powoli
stąpa
po łąkach
zostawiając
korale
porannych łez
naniznane
na pajęczych niciach
zdarzeń 
nieuchronnych

piątek, 11 września 2015

* * *

zapatrzeni 
w noc
szukamy
straconych minut

spać

czy żyć

zrobić krok

czy czekać
na kolejny dzień
na progu

czwartek, 10 września 2015

* * *

utkana 
z niepewności
stąpa
po cienkiej
linie
rozwieszonej
między 
życiem a śmiercią
w pośpiechu
robi
dwa kroki 
w tył 
by iść 
do przodu

środa, 9 września 2015

* * *

czas 
jak miecz
tnie życie
na pół

na wczoraj 
i jutro

ten skrawek
dzisiaj
już nie ma
znaczenia

wtorek, 8 września 2015

* * *

babie lato
jesiennymi
pocałunkami 
muska twarz
wystawioną
ku słońcu

ostatnim promykiem

pieści zmysły

by czułość

zapamiętały
na zawsze