nieprawda
skrywana w skroniach
krew krążąca
w sercu
podobna
do trucizny
fałsz
przerażający
namacalnie
dotkliwy
dziwny ten dzień
lirycznie tajemniczy
magicznie
nierealistyczny
rozdarty myślami
brnie
bez możliwości
odzyskania
straconych
chwil
przysiada
cicho na ramieniu
delikatna
jak pajęcza nić
nadzieja
wyczerpana
zwątpieniem
zdeptana rozpaczą
ludzkich słabości
łapie oddech
gorzki
czekaniem
na szczęście
wzbiła się
na skrzydłach
ulotnych
by duszę
ocalić
niesprawiedliwie
życiem
podzieleni
mijamy się
w poczekalni
godzin
przysiadamy
w pośpiechu
niemocy i trwogi
by uciec
myślami
w inny świat
między
ziemią a niebem
czas
nie daje
nam szansy
na wybór
niepogodzeni
z losem
walczymy
o sens
każdej sekundy
zamykasz
oczy
widzisz
mrok
tak
spełniają
się marzenia
to my
potrafimy
zatrzymać
czas
chwytać wiatr
w żagle
na wzburzoym
morzu trwać
to dar
nieba
co wschodzi
za dnia
to taka
potrzeba
dar serca
życie
myśli
bezdomne
rzucam
w tułaczkę
na drodze
ludzkiego
istnienia
codziennie
wśród
mroków ciszy
ognisko
duszy
płonie
ogniem zbawienia
jutro
też będzie
dzień
porozrzucanych
puzzli dni
nie ułożysz
bez brakujących
nocy
nie wszystkie
elementy
do siebie
pasują
trzeba prób
by układanka
nabrała barw
i złożyła się
w obraz
całego życia
przeznaczenie
jak miecz
ostrza
ma dwa
jedno - ty
drugie - ja
prawdopodobieństwo
zadania ran
rośnie
mistyka
nocy i dni
szczęście
budowane
na obietnicach
których
pokrycie
coraz mniejsze
talizmany słów
nie odgonią
wykrzyczanego zła
dotyk
nie uleczy
krwawiącej duszy
dzwon serca
nie wybija
już dobrych
godzin
tnie ciszę
na pół
i kruszy
życie
na pył