niedziela, 7 lutego 2016

* * *

noc
rozmawia szeptem
spacerując
aleją gwiazd
błyszczących
łzami

księżyc
oświetla pustkę
serc

by nie zgubić
drogi
do rozumu

sobota, 6 lutego 2016

* * *

za drzwiami
bez powrotu
stoi strach

odważny
panuje nad sytuacją
zasłaniając
twarz
maską emocji

unicestwia duszę
powoli
zabierając jej
wiarę
i wolność

piątek, 5 lutego 2016

* * *

samotność
nowe otwarcie
dla czterch żywiołów

ogień duszy
łagodzony
świeżym powiewem
zmian 

wewnętrzny zen

obmywający deszcz
gasi pragnienie
spierzchniętych warg
wyschniętych
jak popękana słońcem
ziemia

i tylko 
bliskość
świeżej trawy
pod stopami
i wiatr we włosach
pełna harmonia

pierwotny byt

czwartek, 4 lutego 2016

* * *

zostawiła 
za sobą wiatr
idąc wprost
w oślepiające słońce

powietrze 
gorące 
oblepia myśli
słowa więzną
w gardle
zagryzając wargi
bólem

łzy 
wypalają 
oczy solą 
wspomnień

cisza
jest prosta
jak prawda

środa, 3 lutego 2016

* * *

nikt nie kocha
za wiele

w nieskończoności
serc nie ma
początku i końca

zmysły
szeptem otulone
nie sprzeciwiają się 
chwili
niech trwa

wtorek, 2 lutego 2016

* * *

żyjemy
z dnia na dzień
od tęsknoty do tęsknoty 
razem i osobno

pod makijażem
złośliwości
usychają wspomnienia
w wyobraźni
rozmazując je
szminką

stukotem 
czerwonych szpilek
w pośpiechu
zdobywamy kolejne
mosty
między sercem
a sercem

poniedziałek, 1 lutego 2016

* * *

obumarłe miasto
spokojnie oddycha 
duszami ludzi
starych

dziecko 
z szat obdarte 
moknie
marznie
nikt nie widzi

życie 
jak tragifarsa

chcesz krzyczeć
nie wychodź
stój 

świat 
i tak polegnie 
nim życie 
cię pokona