niedziela, 14 maja 2017

* * *

codziennie 
przybywa mi lat

układam życie
z porozrzucanych puzzli
bez twoich słów
bez pustych dni

w ciszy
utkanej z pajęczej mgły
układam siebie 
znów od nowa 

posklejana dusza
widzi więcej
już nic nie musi
nic jej nie rozerwie

sobota, 13 maja 2017

* * *

zapłonęło jezioro 
żarem 
gasnącego dnia

woda spokorniała
usypiając fale
na brzegu

sny w tataraku
ukryte
kołyszą nas
aż do świtu

piątek, 12 maja 2017

* * *

w labiryncie myśli 
błądzę prowadzona
księżyca łuną

zimny wiatr
mrozi serce
aż do krwi

ogień 
tlący się w duszy
roztapia 
kryształy łez

idę 
aż po świt
rozmazując pod stopami
krople smutku

czwartek, 11 maja 2017

* * *

w ciasnej codzienności 
brakuje mi tlenu
stawiam kolejne granice
by złapać oddech

trzeba się odgrodzić
znaleźć kierunek
okiełznać lęki
by przekroczyć bariery

otoczna murem
zaczynam żyć
od nowa

środa, 10 maja 2017

* * *

samotność świtu 
rozpościera 
skrzydła niepokoju

porzuca 
kołderkę mgły
by rozkwitnąć
w pierwszych promykach
budzącego się słońca 
i odfrunąć w dal

wtorek, 9 maja 2017

* * *

zapadam się 
w noc
jak kamień 
w wodę głęboką

zamykam oczy
otwieram duszę
nasłuchuje 
kroków świtu

nadchodzi powoli
rozwiewając 
myśli złe

poniedziałek, 8 maja 2017

* * *

spochmurniało niebo 
w moich oczach
chłód przestrzeni
gęstnieje
między nami

ubiorę cię w słowa
otulisz mnie
pragnieniem

dziś - jutro
aż do utraty tchu