środa, 14 lutego 2018

* * *

w smutku 
nie widać oczu
rozpływają się 
łzami

słone myśli
gorzkie słowa

piekący ból
rozsadza skronie
aż do kości
wspomnień

pulsują
gesty nierozpoznane
pomiędzy 
bytem a niebytem
w ciszy serca

wtorek, 13 lutego 2018

* * *

włóczę się 
od dnia do dnia
by w nocy
oswoić samotność

pod powiekami
rysuję obrazy
niepamięci kreską

zapominam
codziennie od nowa
słowa i gesty

kontury uczuć
majaczą
na horyzoncie świtu
by zniknąć
za kotarą
opadających rzęs

poniedziałek, 12 lutego 2018

* * *

zapadam się 
w otchłań myśli
niepozbieranych

balansuję
między 
ciszą a słowem

słyszę
patrzę
czuję

idę 
przed siebie
szukam drogi

słyszę
patrzę
wiem

niedziela, 11 lutego 2018

* * *

nie chcę być  
Syzyfem

choć codziennie
toczę głaz 
pod górę

coraz wyżej
i dalej

nie zatrzymuję się
myśli 
wyprzedzają słowa
gesty 
galopują 
między nami

nie chcę być
Syzyfem
ale nie mogę
przestać

sobota, 10 lutego 2018

* * *

w płomieniach ciszy 
gaśnie ból
rozpaczy

milczenie
jak balsam
otula skronie

serce miarowo
wybija rytm
spokoju

na raz
 - łagodnieje gniew
na dwa
 - znika strach
na trzy
 - powoli płyną łzy

piątek, 9 lutego 2018

* * *

gasną myśli 
zamknięte 
w kloszach lamp

widzę je 
upadłe
płytkie
puste jak 
dzisiejszy świat

warto posłuchać
co mówią 
do nas 
mijane chwile 

ich szelest 
nie zapisał 
jeszcze
wszystkich
przewracanych stron

czwartek, 8 lutego 2018

* * *

poranna kawa 
gazeta
każdego dnia 
te same drogi

umieramy powoli
stając się 
niewolnikiem 
przyzwyczajenia

paleta emocji
traci barwy
na biurku 
stosy kartek
niezapisanych 

i tylko serce
bije mocniej 
w konfrontacji
z błędami 
i racjonalizmem