nieuniknione jak zła wróżba zdarzy się zawsze nie odczaruje tego żaden anioł ni wróżka fatum zatacza krąg goniąc szczęście szukając w gwiazdach dobrych ogników zaczynamy wierzyć w duchy
otuliłam się silnymi ramionami jak ciepłym szalem one mnie obronią przed światem tym dobrym i tym złym przed jesienną szarugą i śnieżną zimą deszczową wiosną i gorącym latem wtulona niczym dziecko zapamiętuję chwile gdy spojrzenie znaczy więcej niż milion słów
zaklęta w kamieniu moc dodaje nam sił jak starożytne kryształy uwięzione w ludzkiej duszy garścią ametystu pokona fatum zahamuje gniew by blaskiem granatu przyćmić niebezpieczeństwo rubinem namiętności wiernością agatu otworzy serca na miłość talent szafiru przekuje w bursztynowy sukces by nadzieja szmaragdu nigdy nie zamieniła się w perłowe łzy
samotność w tłumie rozbija się łokciami biegnie przed siebie na oślep by uciec od zgiełku pełnego bólu rozpaczy współczucia i współistnienia w zakamarkach duszy szuka schronienia tam, gdzie nie widać łez
człowiek jest za słaby by pokonać wszystkie przeciwności losu są zbyt silne to w nich jak w lustrze odbijają się ludzkie niedoskonałości zwątpienia i troski a czas zapisuje je na twarzach kolejną zmarszczką