jesteś
na wyciągnięcie
dłoni
czułą pieszczotą
uskrzydlasz ciało
jesteś
na wyciągnięcie
ust
namiętność
dotyk
skrywa tajemnicę
istnienia
pełnia
niebo
bez snu
srebrem
rani źrenice
gwiezdny pył
dławi łzy
smakując ciszę
łamię słowa
jak gorzką
czekoladę
zapadam się
w bezkres
milczenia
szept wiatru
pieści zmysły
aromatem cynamonu
przyprawia noc
zagryzam wargi
by delektować się
ucztą
zapisane
piórem wiecznym
myśli
niemi
świadkowe
naszego istnienia
pożółkną
wyblakną
przetrwają
nie szukaj
w wierszu
duszy poety
to lustro
które
odbija sekrety
myśli twoich
przyglądaj się
słowom
otulą cię
swoim ciepłem
ból rozszarpią
ostrzem
znacząc blizny
aż do kości
nie szukaj
w wierszu
duszy poety
poszukaj swojej
ołówkiem myśli
szkicuję
portret
twoich oczu
zapamiętany
błękitem nieba
w tamto upalne
popołudnie
siłę wykutą
w skale
wiatrem rozwiane
hebanowe fale
schowana
w twoich dłoniach
wymazuję bliznę
półcieniem
łzy obłoków
obmywają
ziemię z grzechu
studzą
rozgorączkowane
pragnienia
smutki ulic
zatopią
w strumieniu
zakiełkują
życiem
w ramionach drzew