niedziela, 8 stycznia 2012

Erotyk VI

Rozbierasz mnie szeptem
kochasz dotykiem
pieścisz słowem
pragniesz wzorkiem
smakujesz myślą
a gorącymi wargami
łączysz nasze serca
na wieki

sobota, 7 stycznia 2012

Pieszczota

Chociaż
zarosła rzęsą
jak staw


wyrwałeś ją
z mych powiek


pieszczota


i postawiłeś 
przed oczami
bym otworzyła
serce

piątek, 6 stycznia 2012

Sen

śniłam dziś
o Twoich dłoniach


wiesz przecież, że
uwielbiam
wtulać w nie twarz

to one
dla mnie łapią kolorowe motyle
zbierają z moich włosów wiatr
i rozmazują łzy szczęścia, 
płynące po policzku
czule pieszczą płatki pierwiosnka,
aż do pełnego rozkwitu
delikatnie głaszczą moją głowę
i mocno ściskają w nich moje
dłonie,
chowając je przed światem


ale najbardziej
kocham je za to, że
swojej siły nigdy nie zaciskają 
w pięść

czwartek, 5 stycznia 2012

Erotyk V

mówisz
jesteś taka śliczna
przeglądam się w lustrze twoich oczu
by to dostrzec
tam
z uśmiechem
zdejmujesz mi sukienkę
aż do alabastrowej nagości
pieścisz ją
całując czule
szeptem otulasz duszę
i delikatnie przenikasz moją tajemnicę
pragniesz każdej jej cząstki
z oddaniem
oddajesz się – jak ja – poszukiwaniom
aż do rozkoszy poznania


mówisz
jesteś taka śliczna
bo ubrana w twoją miłość
 - odpowiadam

środa, 4 stycznia 2012

* * *

Nasza miłość
zdeptana
karmi się łzami


puste miejsca
po wyrwanych sercach
pokazujemy sobie 
z daleka


za dnia
walczymy


w nocy
piszemy historię cierpienia

wtorek, 3 stycznia 2012

* * *

Wiosenny deszcz zbudził świt
ciepłymi kroplami
obmył leśne ścieżki
po których stąpaliśmy
gdzie
trawa pachniała rosą
fiołkowo błyszczały przylaszczki
i skrzył się rumiany podbiał
słoneczne promienie
przebijały sine niebo
oświetlając stary konar
tam
skryłeś mnie w ramionach 
otulona twoim sercem
ogrzewałam duszę
obudziłeś moje zmysły
które motylem
odfrunęły
w szumiące szuwary
w lustrze jeziora
odbijało się szczęście
a małe żabki 
zawisły w bezruchu
by zatrzymać 
jego pełnię

* * *

Idę
przed siebie
choć nie ma tam nic

zatrzymuje mnie tylko 
lepka gęstość powietrza
obejmuje niczym strach
dławiący żywego
nie mogę się zatrzymać
brnę z wysiłkiem
w okowach realności
w brutalnym mieście

zapada zmrok
płaszczem powiek otula oczy
ubiera dzień
w tragiczną maskę
uśmiecham się
przez łzy

idę
może Ciebie spotkam