piątek, 28 grudnia 2012

* * *


na zegarze północ 
wciąż zaprzątasz 
myśli moje 

to fala wspomnień
dobrych i złych
jestem aniołem o skrzydłach 
białych jak płatki śniegu
i nimi zasłonie 
zranione serce
nawet teraz 
gdy czasem wdziera się diabeł 
zadając rany 

nadzieja 
pomaga otulić strach

czwartek, 27 grudnia 2012

* * *


jak z życiem
iść w parze 

gdy wszystko 
wokół skute lodem
ponury dzień 
zima

tęsknię

za spadającymi liśćmi 
które trafiają
wprost w moje ręce

wiem to serce
podarowane 
wiatr
dmuchający we włosy 

i ogromna chmura na niebie 

kiedy nadejdzie 
zima
ze łzami w oczach
melancholia 
dopada mnie z podwójną siłą



środa, 26 grudnia 2012

* * *


zapisane  
w gwiazdach losy 
przeplatają się 
w krętych uliczkach
codzienności

w pośpiechu 
depcząc ślady
nie zauważamy
uśmiechów 
w parkowej alei
czułości 
nad brzegiem stawu 
muśnięć warg delikatnych
ramion silnych
jak konary drzew

wystarczy zwolnić krok
przystanąć na chwilę
rozejrzeć się wokoło
a gwiazdy same
pokażą drogę
do szczęścia

wtorek, 25 grudnia 2012

Szczęście


tak niewiele nam potrzeba
na pustyni codzienności


zapatrzonych oczu
pełnych nieba
ust szepczących 
o marzeniach
do spełnienia
dłoni czułych
i ramion silnych

odrobiny szaleństwa
krzty odpowiedzialności
zaufania
szczerości
bliskości

krzyku
śmiechu
płaczu


obecności

drugiego człowieka

poniedziałek, 24 grudnia 2012

* * *


białym chlebem 
przełamani
szukamy dobra
wybaczając zło
na skrzydłach nadziei
unosimy się
ponad problemami
codzienności

wierzymy, że
pierwsza gwiazdka

rozświetli mrok nocy
nadchodzącej 
radosną kolędą

niedziela, 23 grudnia 2012

* * *


leśna droga 
otulona śnieżnym szalem
prowadzi nas 
do zimowej krainy
tam, gdzie łzy 
zamarzają na kryształ
rozbijając się 
o taflę 
lodowego jeziora

chłód przenika duszę
pełną miłości i nienawiści

skute mrozem wspomnienia
nie czują ciepła

brnąc przez zaspy
szukamy drogi
do serca 

sobota, 22 grudnia 2012

Przyjaźń


cisza 
rozrywa przyjaźń 
na strzępy
wspomnień
emocji
myśli
słów

jej brzmienie
buduje przestrzeń
niewyobrażalną
otoczoną murem 
obojętności

zburzyć go może 
tylko gwar
wspólnych rozmów
szeptów i krzyków
wybuchem śmiechu
scali ją
na nowo