piątek, 7 czerwca 2013

* * *

idę przed siebie 
w stronę słońca

błękitne niebo 

ukoi moje sny
a wiatr ukołysze
stargane nerwy

spacerując po łace
zrzucam z duszy
bagaż nie moich trosk

cudze problemy
ciążą najbardziej

oczyszczam umysł
z myśli o innych

jestem spokojna
szczęśliwa
dopadła mnie wolność
i trzyma za gardło

reszta 
musi sobie radzić 
sama

czwartek, 6 czerwca 2013

* * *

dokąd zmierzasz 
w tym galopie
bez wytchnienia 

na klawiaturze 
tańczące palce
piszą frazesy
fałszywie brzmiąc 
wśród tysiąca słów

słowo jest nieme
igra z duszą

to słaby pośrednik

gdy myśl uskrzydla radość

bo słowo jest ślepe
nie widzi tego
co targa duszą
pozostaje obojętne 

a na klawiaturze 

tańczące palce
piszą frazesy...

środa, 5 czerwca 2013

* * *

pamięć 
wyryła w kamieniu
sens istnienia

nie daje zapomnieć zła

pielęgnuje dobro
pozwala śnić
o szczęściu

zapełnia dni

naszymi śladami
by nie zostały
na ziemi 
tylko puste miejsca

wtorek, 4 czerwca 2013

* * *

zapatrzona w zachód słońca
dryfuję w morzu
pełnym myśli

na moście wspomnień
układam marzenia
bujające w obłokach
i strach
spadający
deszczem łez

bez nawigacji
i określonego celu
trudno tak
skoczyć na głęboką wodę

ogrzewam się złotą energią

bo nie chce patrzeć
jak z kolejnym wschodem słońca
umiera moja dusza


poniedziałek, 3 czerwca 2013

* * *

zapatrzeni w siebie
próżni i niewdzięczni
idą przed siebie 
brnąc po kolana 
w niepewności

zostawiając za sobą
zgliszcza przyjaźni
nie widzą 
zrozumienia
które zostaje
za kolejnym 
spalonym mostem

niedziela, 2 czerwca 2013

* * *

w tanecznym korowodzie
mgła otuliła świat
opowieścią

duchy ścielą pasma na wodzie
zmysły snują się nad polami
jak baletnice
tańczą po łące

mgłą się otulam
jak szalem
póki słońce się z nią nie rozprawi
i w blasku promieni
zniknie obraz

cud natury
w pantomimie
smug i cieni

sobota, 1 czerwca 2013

* * *

zatruta udręką dusza
nie liczy już
wylanych łez
i nocy przepłakanych

szuka tylko gwiazd
one rozświetlą niebo
gdy uleciała nadzieja

stojąc na moście
szuka księżyca
chce oddać mu swoją słabość
by srebrem
przekłuć ją w odwagę