niedziela, 14 grudnia 2014

* * *

spowszedniało
to nasze życie
w pędzie
donikąd

spowszedniało
to szczęście
kradzione
zegarom

spowszedniało
jak chleb
codziennie
łamany

sobota, 13 grudnia 2014

* * *

najpierw 
padł rozkaz
potem
ludzi tysiące

na barykadach
wolności
ginęli
łamiąc skrzydła
nadziei

z krwawiącą 
duszą
stawiali mury
obracając
w popiół
dorobek pokoleń

strzelając
na oślep
bólem
i nienawiścią

piątek, 12 grudnia 2014

* * *

rozszarpana
na kształt krzyża
droga życia

myśli bezdomne 
rzucane 
na tułaczkę 
aby na drodze 
ludzkiego istnienia 
kroczyć 
wśród mroków ciszy

usłana chwilami
droga radości 
i bólu

powoli mija

te chwile 
budując życie 
szybko przemijają
jak światełko 
zbawienia

jak pochodnie
paląc 
ognisko duszy

na zawsze 

czwartek, 11 grudnia 2014

* * *

w pustce
wypowiadanych
na wiatr 
słów
szukamy sensu
aż do granic
zwątpienia
brniemy
przez pustynną
samotność
duszy

środa, 10 grudnia 2014

* * *

gdy dzień 
ucieka
przed nocą

w 
srebrnym
blasku
bezsenny księżyc
szuka swojej
tożsamości

w pełni


wtorek, 9 grudnia 2014

* * *

lekcje życia
odrabiamy
na przewie

w pośpiechu
przepisując
na kolanie
błędy innych

wyrwani 
do odpowiedzi
nie znamy 
zasad
i reguł

przy dżwiękach
szyderczych
uśmiechów
oblewamy 
kolejny egzamin

poniedziałek, 8 grudnia 2014

* * *

w pośpiechu
potknęłam się
o sens
straconych dni

marzenia 
rozsypały się 
z torebki
odlatując
z wiatrem
tam

gdzie
pozbędą się
złudzeń

opadną
jak plaster
na rany
codzienności

te goją się
najtrudniej