poniedziałek, 7 listopada 2016

* * *

jak żona Lota 
zastygłam
na chwilę

bólem istnienia
przeszyta
od stóp do głów

skamieniałam
budując pancerz
obojętności

nie dopuszczam
do siebie
dobra
zła
ciebie

niedziela, 6 listopada 2016

* * *

bez słowa
zamknęła 
za sobą drzwi

zabrała  
tylko torebkę 
i dumę

obcasami odliczała 
stracone 
dni
miesiące 
lata

nie patrząc
za siebie
doszła do ściany

odbezpieczyła 
broń
strzelała emocjami 
na oślep

wystrzelała
cały magazynek 
wspomnień

nie raniąc
serca i duszy
wróciła
do siebie

sobota, 5 listopada 2016

* * *

pamięć 
jak narkotyk
uzależnia
myśli
słowa 
gesty

przytłacza
ciężarem
niezapomnianego

segreguje
wspomnienia
białe i czarne
dobre i złe

nabiera rumieńców
gdy wyrzuca
kolejne z nich

podekscytowana
robi miejsce
na nowe

piątek, 4 listopada 2016

* * *

w czterech 
ścianach nocy
zamknięta
ja i cisza

myśli
tkają pajęczynę
chwil ulotnych
dni straconych
słów odliczanych
co minutę

zamiast snu
przyszedł
świt

czwartek, 3 listopada 2016

* * *

krzyk miliona
serce 
przykute łańcuchem
niewola

w obłędzie
nie dostrzegamy
końca tunelu

bezradni 
stoimy 
w ciemnościach 
dusza dusi się 
w pułapce
zgnieciona
wciśnięta
w mrok 

dotykałeś 
jej codziennie
nie czułeś 
spotykałeś 
na ulicy
byłeś zbyt głupi
zbyt ślepy
zbyt pewny siebie
by dostrzec
wolność

środa, 2 listopada 2016

* * *

utonęłam 
w ciszy nocy
zawieszona
między snem a jawą
pod powiekami 
szukam klucza
do bram Morfeusza
pajęczyną myśli
od gwiazdy 
do gwiazdy
zaznaczam
ścieżkę do świtu

wtorek, 1 listopada 2016

* * *

szeleściła
żółto-czerwonym
płaszczem liści
spacerując
parkową aleją 
smutku
ukrywała łzy
w strugach deszczu
chłodem wiatru
otulona
w kałużach
przeglądała
swoją duszę