piątek, 28 lipca 2017

* * *

pustka 
za mało czasu
by myśleć
o stracie

samotność
za duża przestrzeń
by ogarnąć
odległość 
od serca do rozumu

cisza
niewyobrażalny 
krzyk duszy
rozdziera
noc aż do świtu

czwartek, 27 lipca 2017

* * *

fale konają 
ciszą
naszej bezsilności

masochistyczna 
nienawiść szaleńca
to samotna 
przystań  
bez brzegu

krople płaczu 
przybliżają 
cię do apogeum 
histerii

a bezsilność 
śmieje się 
gdy słońce 
nieproszone wpada
promieniem drwiny 
do celu
nieokreślonego 
naszego

środa, 26 lipca 2017

* * *

nad krawędzią 
ludzkiego istnienia
rozgościła się 
martwa cisza 

zaplątana 
w myśli niepotrzebne
krzyku 
nikt nie słyszy

niewzruszona 
na myśli prorocze
woła 
nie ma mnie 
nie słyszę

zawieszona 
na światów granicy
czeka na chwilę 
ulotne

nieprzenikniona
całunem śmierci 
się okrywa

wtorek, 25 lipca 2017

* * *

oddzielić 
rzeczywistość 
od złudzeń
aby nie błądzić 
wśród 
cudzych prawd

to sztuka

być panem 
własnego istnienia
zapomnieć 
czym jest
wczorajszy żal

to sztuka

budować spokój
we własnej duszy
i czasem 
się wzruszyć

to już 
nasze życie

poniedziałek, 24 lipca 2017

* * *

przystanęłam 
na skraju nocy
histerycznie
wylewała łzy

czarne myśli
rozbiła o bruk

spłynęły strumieniem
niosąc ze sobą
rozpacz
ból
strach
i oczyszczenie

niedziela, 23 lipca 2017

* * *

niebo się zatrzęsło 
rozbłysło
niemym buntem

grzmi
przecinając 
noc i dzień
na dobro
i zło

ciągle
o nim wiemy
za mało 

sobota, 22 lipca 2017

* * *

między nami  
przepaść
której 
nie ogarnie 
żaden most

przed nami
droga daleka
oświetla
ją nadzieja

zmarznięte serca
ogrzewa
bunt duszy

cisza
nabiera kształtu
nie da się
zatrzymać
wybuchnie bólem
nie do okiełznania