czwartek, 7 września 2017

* * *

z niepewnością
niezdarnie i powoli
opuszczając samotność

warto posłuchać
co mówią 
do nas 
minione chwile

szelest 
przewracanych stron
gasnące 
myśli jak światła
zamknięte 
w kloszach lamp

nadbagaż przykrych 
wspomnień 
jak garb uwiera
dlatego niełatwo 
zacząć czas 
od zera

środa, 6 września 2017

* * *

uciekamy od szumu 

w pędzącym tłumie
na refleksję 
nie mamy czasu

nie ma mowy 
o zadumie

my współcześni 
niewolnicy
zagonieni

zawsze
przegrywamy
wyścig z czasem

wtorek, 5 września 2017

* * *

powłoka 
chmur spowiła
gwiazdy 

gdzieś w dali
jedna spada na ziemię
spełniając  marzenie

i czeka 
na upragnione
szczęście

marzenie 
pozostaje niespełnione
zamiast się śmiać
płacze najczęściej

mrok wieczorny
słońce już znika
łza w oku 
i lampka 
czerwonego wina

poniedziałek, 4 września 2017

* * *

nie lubię żyć w dzień 
ostre rysy
skamieniałych twarzy
ranią duszę
zatracone 
w pośpiechu myśli
gubią sens
kolejnych dni

nocą twarze łagodnieją
zamazane kontury
ludzkiej namiętności
nabierają kształtów
w ciszy 
oczy błyszczą
wtedy łatwiej żyć 

niedziela, 3 września 2017

* * *

szara codzienność 
bez sensu i celu
puste ściany
obdarte czasem 

samotność 
na fotelu smutku
oparta cierpieniem
kołysana żalem pustka
dziura w sercu
cerowana nadzieją

bezradność 
kamienny krąg myśli
wieczna nicość
smak popiołu 
w ustach

cienie znikną 
upadłe i płytkie 
bez głębi
jak ten pusty świat
co zniknie 
jak powietrze

sobota, 2 września 2017

* * *

z dnia na dzień
zlodowaciała
mi dusza

szept
nie wydrąży
w niej ścieżki
powrotu

krzyk 
nie rozbije 
twardej skorupy
uczuć

płacz
nie rozpuści
pamięci

skamieniała

piątek, 1 września 2017

* * *

tyle myśli 
nieposkładanych 

tyle suchych łez
spływających 
po policzku

niby to niewiele
prawie nic
a jednak

rzeczywistość
życie smutnym
westchnieniem
marzenia 
źródło wyczerpane

wolność
nigdy się nie spełnia
nadzieja
pustym sloganem
ona cię dopadnie 
i nikomu 
nie odpuści