poniedziałek, 14 stycznia 2013

* * *


mój anioł 
zawsze trzyma mnie za rękę
czy to złudzenie 
czy nadzieja?

czasem strofuje
piaskiem w oczy sypnie 
na rozstaju dróg
gdy mgła zakryła widoki
nadal trzyma mnie za rękę

znad chmur 
mogę spojrzeć na świat 
poczuć się wolną
jak ptak 
czuć i nie czuć 
płakać i śmiać się

w dzień i w nocy  
mimo gniewu 
przychodzi anioł
by potrzymać mnie za rękę
po prostu 

niedziela, 13 stycznia 2013

* * *


obojętność  
paraliżuje skronie
nienawiścią

jest głucha 
na szept czułości
atakuje odrzuceniem
nie dając uczuciom
rozkwitnąć
stojąc nad przepaścią 
zamyka oczy
by nie widzieć namiętności

niemy krzyk
zabija ją od środka

sobota, 12 stycznia 2013

* * *

w zgiełkliwym tłumie 
codzienność 
traci barwy
okrada nas z emocji

przywdziewając maski
próbujemy
oszukać los

jak Hamlet
szukamy
idealnego rozwiązania

przecież tak łatwo 
wplątać się 
w szekspirowską burzę
walki, zdrady i obłudy

patrzeć jak Julia 
walczy o miłość
nieśmiałego Romea
jak z zazdrości 
sens życia zabija Otello

jak władza i namiętność
odbierają rozum
jak obłęd zabija
Lady Makbet

pod kurtyną rzęs
znajdziemy ukojenie
by nocą pamięć
nie była

brzemieniem

piątek, 11 stycznia 2013

* * *

przechodzimy
z mroku w mrok
tacy sami, niezmienni

czasem
przeraża nas świat
jego obcość i dzikość
wywołująca paniczny lęk
w skroniach
pojawia się tępy ból
sprzeciwu
wobec rzeczywistości
 
w zgiełku ulicznych kłótni
za rogiem
gubię wątek istnienia
 
ty jesteś jak opoka
osłaniasz mnie
przed złem
to
przywraca wiarę
że kiedyś chmury przeminą
i znów zaświeci słońce
nad całym światem

czwartek, 10 stycznia 2013

* * *

daleko stąd 
gdzie nie sięgają sny
w krainie szczęścia
można poczuć  
zachód słońca

choć zbliża się noc
trafisz tam 
gdzie tafla jeziora 
łąki i las 
kolorowe kwiaty
skrywają marzenia

a gdy zabraknie barw
wrócisz z tej krainy
by życie 
toczyło się  
dalej

środa, 9 stycznia 2013

* * *


w pajęczynie myśli  
dobrych i złych
zawisła dusza

w jedwabnych
pętach nici

nie może się poruszyć

delikatna jak szkło

pęka pod ciężarem 
samotności
bezsilności
i strachu
przed kosmatymi łapami 
nienawistnych




wtorek, 8 stycznia 2013

* * *


spopielała codzienność 
okryła się
śnieżną szatą
by wybielić złe uczynki
miękki puch
otulił marznących
błyszczące płatki
ubrały biednych
zaspy
zastąpiły domy
mróz trzyma poziom
jak odpuści
wstydliwa szarość
zatruje nam życie