środa, 28 sierpnia 2013

* * *

przed zamkniętymi drzwiami 
stoję i kołaczę

chcę
ostatni raz 
zachłysnąć się 
powietrzem

i zgasnąć powoli 
jak gwiazda

niech zapomni 
o mnie świat

bo
wszystko już było 
ostatnia łza
uczucie szczęścia chwilą 
upadek w przepaść 
by przezwyciężyć opór wiatru 
krzyk w bezkresną otchłań 

nie będę udawać siły
której już nie ma

ból istnienia zatacza krąg 
zniknąć - takie pragnienie 
czasem strach
że zabrakło w tym nas
a czasem nienawiść

przed zamkniętymi drzwiami
stoję i kołaczę

klucz do nich zgubiłam
odchodząc w niepamięć 
jak łza
której nie dojrzy świat 
i moc wyznania
że już nic mnie tu nie trzyma

wtorek, 27 sierpnia 2013

* * *

mrok obejmował 
ziemię ramieniem

miał ją w posiadaniu 
aż do świtu
gęsta jak smoła
czerń nocy 

oblepiła 
bezsennością

czekałam 
na życiodajne słońce 

rąbek gwiazdy

wynurzał się z rzeki
potężniał
wznosił się coraz wyżej
z minuty na minutę
stawał się świetlistym życiem
sensem bytu

wschód słońca

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

* * *

poświata człowieczeństwa 
tli się marną iskrą
wkrótce spłonie

cierpienie
złość nad nami panuje
dobrego świata
już nie ma

puste są słowa 
puste przekleństwa
ciężaru życia 
nie udźwigną dłonie

rozrywa serca z bólu
wszechwiedza 
w studni głupoty

żyje się tak
jakby się wcale 
nie żyło

ogarnięci lękiem 
patrzymy na białe całuny
myśląc o przeżyciu
wokół pustka
dosięga dna

i tylko na czarny kir
spływa smutków łza
                                                                                                                                    Syria 2013

niedziela, 25 sierpnia 2013

* * *

próżność
zaczarowana 
bańka mydlana
unosi się 
nad głowami
żądna podziwu 
wiatrem pochwał
gna przed siebie
na oślep
w zderzeniu z przeszkodą
pęka

bez słowa
wstydem malowana

sobota, 24 sierpnia 2013

* * *

cisza
wybrzmiała
liści szelestem
chowając się
za chmurę

szeptem 

wywołuje deszcz

krople spadając

krzyczą z rozkoszy
opadając
na dywan traw

piątek, 23 sierpnia 2013

* * *

z bezsilności
rzuciłam 
kamieniem w niebo
zbiłam gwiazdy

upadając
na bruk
spopielały
codzienną troską

zamiotłam 
je pod dywan traw

potokiem łez 
podlałam miłość
niech kiełkuje

czwartek, 22 sierpnia 2013

* * *

ślepo skręcam w nicość 
uciekam

nad pracą skupiona
w drewnie 
grafitem 
zaklętym tworzę 

ogranicza
mnie wena 
serca talentem