sobota, 29 listopada 2014

* * *

wyrosłam
ze złudzeń
jak z tej sukienki
w groszki
nie zaplatam
już nieba 
w warkocze
obcasem
wystukuje
rytm dnia
rozmazując marzenia
karminową
szminką

piątek, 28 listopada 2014

* * *

zacieram
ostatni ślad
myśli
zapamiętanych
ostrzem
w sercu

za mgłą
nocy i dni
porzucam
słowa
wiatrem
podszyte

patrzę
jak dzikim 
krzykiem
odlatują
w nieznane

czwartek, 27 listopada 2014

* * *

co świt
oddalam się 
od ciebie
o kolejny
gest rozpaczy
w lustrze nocy
przeglądając
smutek słów
zapomnianych
na wyciągnięcie
dłoni

środa, 26 listopada 2014

* * *

rzeczywistość
pokryta 
czarną łuną

zepsuty zegar 
odmierza czas

czasem
przebacz
odpuść

spadniesz jeszcze 
milion razy
zdepczą
skopią 

bezimienne 
postacie suną 
w skłębionym tłumie
samotnie 
krzycząc

ciągnięta
jak marionetka 
sznurkami 
ludzkiego wzroku
osaczona

nie naprawisz
nie poskładasz 
ale ważne
że potrafisz
cieszyć się okruchem

wtorek, 25 listopada 2014

* * *

na ołtarzu 
martwym i zimnym
ciągniemy w dół 
przepaścią jutra

w pozłacanych 
ramach obrazu
cierpimy 
będąc niewinnymi

w zwyczajny dzień 
jakich wiele 
idziemy trzymając
się za ręce

czy to możliwe
aby listopad pachniał 
maciejką i lawendą
i zakwitły
fiołki
na tej ziemi

poniedziałek, 24 listopada 2014

* * *

szczęście 
codziennie 
zbierane
na skróty

to droga 
przez fałsz
kamieniami
z ludzkich serc
usłana

możesz się 
o nie potknąć

niedziela, 23 listopada 2014

* * *

bezradny
stoisz w ciemności 
serce 
dusi się w pułapce
wciśnięte w mrok 

w obłędzie
nie dostrzegasz
jak zanika
na końcu tunelu

cały czas
była
nie wiedziałeś
że dotykałeś 
jej codziennie
nie czułeś

spotykałeś 
ją na ulicy
lecz byłeś zbyt głupi
zbyt ślepy
i pewny siebie
by dostrzec
upragnioną wolność