niedziela, 7 grudnia 2014

* * *

błyszcząca 
niczym 
diament
zwiewnym tańcem
płynęła po szkle

gasząc 
na zawsze
promienność 
duszy

w ciele 
bez serca
spłynęła
jak szept

zwinnym ruchem
ostatni raz
zaczęła
spadać szybko 
by nie dosięgnąć 
dna 
zachłysnąć 
się powietrzem 

i zgasnąć powoli 
jak gwiazda
nie jak łza

sobota, 6 grudnia 2014

* * *

odarty
ze słów
zrzucanych 
w próżnię tłumu
szukasz
gestów
zaprzyjaźnionych

nieme twarze
ogladają
ten teatr 
niedowierzając 
cieniom

gdy opadnie 
kurtyna
kolorowe piórka
stracą blask
król 
będzie nagi

piątek, 5 grudnia 2014

* * *

wytknęli palcami
wykrzywioną 
cały dzień
twarz 

śmiali się jak 
z każdego  
cudu 
zwyczajnie 

widzianego jedyny 
raz w życiu 

oklaskiwali 
jak prawdziwego bohatera 

oskarżyli 
jak przestępcę 

skazali 
usuwając własne winy 
nieistotnie pominięte 

zapomnisz  i ty 
ta cześć 
pamięci umrze 
bez nagrobka 

odjedziesz z peronu 
na którym 
panuje pustka 
w kierunku 
maratonu błaznów 

nie pytaj 
jak daleko jesteś 
w jakim kierunku
pokonujesz drogę 
to nie
jest logiczne 
bo tylko uciekasz

czwartek, 4 grudnia 2014

* * *

za horyzontem
zbłąkany
wiatr 

w pustym 
stepie 
gdzie słońce 
ze snu
się budzi

przypiął 
mi skrzydła

byłam aniołem 
we łzach 
twoich oczu 
byłeś tarczą
co chroni 
od złego 

i to nieważne 
że tylko wiatr 
wiedział 
że byłeś tak blisko

ze snów 
twoich zszyte 
chwile

dałeś mi wiarę
że mogę już wzlecieć
by zatrzeć
swoje ślady 
w stepie 

środa, 3 grudnia 2014

* * *

pod maską 
uśmiechu
skrywane 
cierpienie
ucieka
przed kolejnym
dniem
zamknięte
w sobie
każdego dnia
doświadcza
przyjemności
oswajania
bólu
obojętności

wtorek, 2 grudnia 2014

* * *

nie boję się
chłodu
twoich słów
deszczu
wspomnień

nieprzemakalna

za parasolem 
dłoni
skrywam
tęsknotę

dystansuję
gesty 
złowrogie
spokojem

milczeniem
zapełniam
czas

poniedziałek, 1 grudnia 2014

* * *

kryształy łez
anielskich
spadają
na bruk
zszarzałych ulic

zdeptane
już nie 
błyszczą
śnieżnym puchem
pod stopami
niecierpliwych
kroków