poniedziałek, 7 września 2015

* * *

tęsknota
jak kłamstwo 
doskonałe

buduje 
na piasku
pałace ułudy

zaciera granice
między przeszłością
a dzisiaj

chce
ale boi się
zrobić krok

gdy otworzy oczy
krajobraz z marzeń
stanie się
tylko
bazarowym
landszaftem

niedziela, 6 września 2015

* * *

słowotoku ciszy
nie da się 
zatrzymać

słowo
goni słowo
zagłuszając
sens

niszczy
krzyk duszy
jak żywioł
bez granic

zostają
tylko zgliszcza 
i echo

sobota, 5 września 2015

* * *

wyszła
tak jak stała
z emocji
rozchwianych

potykając się 
o obłoki
w których
bujała bez końca

mijała
plecy odwrócone
żalem
i milczenie
zagryzionych
warg

pozostawiła 
po sobie 
tylko
metaliczny smak
zardzewiałej
miłości

nie odwracając
głowy

piątek, 4 września 2015

* * *

ostry świt
przebija
mur nocy 
niespokojnej
senną ułudą

krusząc
brylanty łez
pod powiekami
rezygnuje
z miłości

by żadna
drzazga
nie uwierała
duszy
aż do zachodu
słońca

czwartek, 3 września 2015

* * *

wystarczy 
zrobić 
krok
na szmaragdowe
łąki

gdzie oset 
zadawał 
piekącą 
pieszczotę 

wpaść 
w srebrzystą 
sieć

panujesz 
nad życiem

nie to tylko
karty pergaminu
szeleszczą

jak 
polne ścieżki
co dzielą 
kąkol 
i pszenicę

zostaje 
tylko wena
i klucz do
jej drzwi

środa, 2 września 2015

* * *

po drugiej
stronie
ściany

bezimienni
ludzie

żyją
niczym
cienie

płyną
do blasku
świecy

płomieniem
obłąkanym
jak ćmy

uciec
nie mogą

przecież
bez cienia
nie ma
człowieka

wtorek, 1 września 2015

* * *

pustka
niewyobrażalny ból
rozdzierający 
duszę 
na strzępy wspomnień
boli 
najbardziej

osamotnieni
z przyjaciół
gaśniemy
powoli
jak płomień
wypalonej
świecy

tętniący
w skroniach
ból
pogłębi
pustkę
już na zawsze