poniedziałek, 28 grudnia 2015

* * *

zatrzymałam się 
w bezruchu
w milczeniu
w pustce

zawiesiłam wzrok
w próżni

powietrze zamarło
i życie
skamieniało
na chwilę

niedziela, 27 grudnia 2015

* * *

narodziło się 
dziecko 
bez imienia

patrzcie
bijcie pokłony

pierwszy haust 
chłodnego powietrza 
zmroził 
bezbronne płuca 
podniósł się okrzyk 
buntu

rozszarpani 
na kształt 
krzyża 
myśli bezdomne 
rzucamy w tułaczkę 
aby na drodze 
ludzkiego istnienia 
kroczył 
wśród mroków 
ciszy

jak pochodne 
ognisko duszy 
jak światełko 
ogniem zbawienia

nie słyszysz
wołania
śmiechu serca
które 
jest niewolnikiem 
ciszy
na zawsze

sobota, 26 grudnia 2015

* * *

podarła
życie na strzępy
jak scenariusz

zrezygnowała
z głównego bohatera
i dialogów
melodramatycznych

wycięła 
zachody słońca
i spacery w deszczu
tania narracja

dopisała sobie
scen kilka
w pustym domu
przy stole

gdy akcja
nabrała tempa
wyszła
szukać natchnienia

piątek, 25 grudnia 2015

* * *

aksamitem nocy
otuleni
dotykamy gwiazd
rozrzuconych
po niebie

igramy z księżycem

w chłodzie
jego blasku
alabastrowa 
nagość ciał
płonie
nienasycona

czwartek, 24 grudnia 2015

* * *

 przełamani chlebem 
milczymy
z nadzieją czekając
na cud przemiany
w blask świec 
tli się miłość
i zgoda
cichnie gwar
dookoła
by zjednoczyć
niepogodzonych
siłą nocy
niezwykłej

środa, 23 grudnia 2015

* * *

już nie umiem
patrzeć w niebo
z nadzieją

nie liczę gwiazd
spadających
jak samospełniające się
marzenie

księżyc 
stracił blask
oświetlający drogę
wędrowcom

błądząc
zadzieram głowę
by między chmurami
widzieć tylko
czarą dziurę
niemocy

wtorek, 22 grudnia 2015

* * *

rzucona 
na głęboką toń 
dusza
odchodzi od zmysłów

oślepiona błyskiem
błąka się
od brzegu do brzegu
jak ćma

bez celu
leci do swiatła
paląc skrzydła
do krwi

przysiada
na skraju serca
opatrując rany
czystą łzą