wtorek, 21 czerwca 2016

* * *

zabrakło słów 
by dzień
rozbłysnął tęczą

szczęście
malowane akwareli
lekkością
przyprawione
olejną nutą realizmu
przygasło 
pod pędzlem
niepewnym przyszłości

szkicując 
nie miesza barw
zostawiając
czarno-białe 
kontury jutra 

poniedziałek, 20 czerwca 2016

* * *

patrzę w niebo
to ocean trosk
rzuconych 
w przestrzeń

spokojnie płyną
jedna po drugiej
rozbijając się
o mielizny chmur
puszystych

rozpadają się
gradem
strzelając 
mroźnymi kulami 
na oślep

i giną w słońcu
spalone promieniem
zanurzonym
w błękicie

niedziela, 19 czerwca 2016

* * *

noc bez snu
jak sala
pełna tortur
myśli poobijanych
od ściany do ściany
ciszy
tnącej powietrze
brzytwą słów
niewypowiedzianych
i bólu
rozrywającego skronie
kolejną godziną
czekania na świt

sobota, 18 czerwca 2016

* * *

zostawiam
po sobie
ślad nikły
zadeptany
w tłumie
stóp odbitych
w pośpiechu

zostawiam 
po sobie
ślad marny
podobny
do nikogo

zostawiam
po sobie
ślad wypalony 
jak piętno
na wyschniętej
ziemi

odchodząc
zostawiam
po sobie ślad

piątek, 17 czerwca 2016

* * *

uśpiona namiętność
zerwała się burzą
błyskiem
rozbudziła niebo

wiatrem pieściła
ciała rozgrzane
obsypując je
kroplami
pocałunków

w kałużach
odbijało się
szczęście

czwartek, 16 czerwca 2016

* * *

zrobili krok za daleko 
oślepieni blaskiem
nie widzą
ogłuszeni krzykiem
nie słyszą

bez opamiętania
rozdają gesty
bez pokrycia

w cierpieniu
życie nabiera smaku
malując obrazy
doświadczeniem

olejne barwy
mienią się 
emocji paletą

i tylko podli
bezbarwnym szczęściem
zachłystują się
bez końca

paradoks

środa, 15 czerwca 2016

* * *

za kotarą rozpaczy
codzienność 
spopielała
rozbijając o bruk
kryształy łez

zdeptane opiłki
tracą blask
matowieją
myślą natrętną
o początku
i końcu

oślepiające promienie
próbują przebić
kotary mur
wypalając iskierką
nadziei 
nowy dzień