czwartek, 7 czerwca 2018

* * *

tam, gdzie  
nie widać oczu
zaczyna się
dusza

zarysowuje cienie
na ścianie nieba

kontury gniewu
przecinają 
wzór na szczęście

tam, gdzie
nie widać oczu
kończy się czas

środa, 6 czerwca 2018

* * *

jestem 
samotną wyspą
wokół mnie
cały ten zgiełk
ocean codzienności

fale
uderzają o brzegi
kalecząc ciszę

rozbijają dzień
na atomy zdarzeń
uciekają godziny
znikają ludzie

milknie strach
przed jutrem 

rozpacz rysuje
horyzont
bez granic

wtorek, 5 czerwca 2018

* * *

bez słów 
cisza 
nabiera kształtów

cienie igrają
w płomieniach 
gwiazd

księżyc
srebrem maluje
nieme obrazy
codzienności

poniedziałek, 4 czerwca 2018

* * *

samotność potęguje 
cierpi smak nocy

cisza  
zastyga nad miastem

niemy kokon dusz
oplata tajemnice 
gwiazd spadających
jedna po drugiej
bez końca

mgła bezradności
opada na ramiona
tych co mierzą się
z bólem
nadchodzącego dnia

miasto
pochłania ciszę
niewidzącym krzykiem
naszych serc

niedziela, 3 czerwca 2018

* * *

spod pajęczyny rzęs 
ucieka sen

utkany 
z cienkiej nici
porozumienia
między nocą a świtem

maluje obrazy
wyobraźnią

szkicuje przyszłość
na akwareli przeszłości

sobota, 2 czerwca 2018

* * *

gęsta mgła 
spowiła las 
tęsknotą

świt przychodzi 
powoli
odkrywając 
kolejne tajemnice

wiatr błąka się
od drzewa do drzewa
myśli ujadają
jak wilki w pełni

i tylko ptaki
zwiastują
dobrą nowinę

piątek, 1 czerwca 2018

* * *

między  
burzą a burzą
pęka niebo

pocięte bólem  
nie ukrywa już smutku
za obłokiem półprawd

nie patrzy na miejsca
gdzie radością 
oczy zamknięte
szukają ukojenia

rzuca kłody pod nogami
osłabiając słońce
czeka na wiatr 
by oczyścił duszę
błękitem