Zamykam oczy
chroniąc je
przed ostrym słońcem
by smak wiosny poczuć
jeszcze mocniej
cieple promienie
delikatnie
muskają twarz
ogrzewają
stęsknione ciało
dookoła zieleni się trawa
pachnie świeżym powietrzem
zioła kiełkują wśród kwiatów
może uleczą złamane serce
łąka nasłuchuje
kroków z oddali
czeka
na pierwszy spacer
nieśmiałe pocałunki
kradzione na polanie
czułe wyznania
obecność dusz,
które się rozumieją
bez zbędnych słów
głupich wyjaśnień
naiwnych prawd
są z sobą i dla siebie
rozkoszą i smutkiem
wszystkim
W bezmiarze
samotności
czas płynie wolniej
dusza
obumiera powoli
łzy schną na policzkach
dłonie nerwowo
błądzą
niecierpliwe kroki
milkną na skraju lasu
bicie serca
zagłusza
ginące słowa
i tylko ta cisza
tak potwornie
krzyczy
Dotykiem
uwalniasz
moje pragnienia
czułym szeptem
oswajasz
zmysły
prowadzisz grę
z moją kobiecością
całujesz
pieścisz
zniewalasz duszę
i ciało
tulisz
chowasz w ramionach
jak tajemnicę
przed światem
do nieba i na ziemię
w górę i w dół
z głową w chmurach
z wiatrem i pod wiatr
huśtawka
wspomnienie beztroski
dziecięcych lat
do nieba
czy do piekła?
dobro walczy ze złem
powiedzieć prawdę czy skłamać?
umrzeć - a może walczyć o życie?
huśtawka
szczęście - rozpacz
miłość - zdrada
ja i ty
rzeczywistość
Bezszelestnie opuściłam
swoją duszę
zostawiłam jej
otwartą furtkę
by wyrzuciła z serca
niepokój
odkurzyła wspomnienia
wymazała zło
stępiła kolce
zapomniała niezapomniane
a ja?
- niedługo wrócę
Pod ciężarem trosk
ugina się ziemia
pęka
pod gorącym słońcem
i głodzi karawany
szukające oazy
zalewa
wielką wodą
chce zmyć brud
i zgniliznę
topiąc przy tym
szansę na przetrwanie
ogniem
chce wyplenić zło
parząc chciwe dłonie
sięgające po cudzą własność
tajfunem
rozwiewa
marzenia o szczęściu
betonem
zalała dżunglę
by zamiast pachnących kwiatów
hodować ścigające się szczury
nie rodzi już owoców
nie daje życia
bo jej się nie opłaca
Zegar odlicza
nieubłagane godziny
noc zaciera
ślady dnia
grafitem
otacza codzienność
biedę, której
przepych bogactwa
rani spracowaną duszę
miłość, którą
zabija kłamstwo zdrady
i obojętności
samotność, której
nikt nie chce otulić ciepłem
aksamit czerni
przykrył rozpacz
istnienia
w niebycie marzeń
i tak zasypiamy
z nadzieją