Ból mnie zachwyca
wspomnienie boli
znów liryczny erotyk
powstaje z martwych
znów płonie wzrok
smak i dotyk
dla mych warg niewinnych
znów słów
burzliwa nawałnica
uporam się z nią
milcząc
wtorek, 21 lutego 2012
poniedziałek, 20 lutego 2012
Od nowa
Przez czarne chmury
depresję i bzdury
odnaleźć siebie dziś chcę
przez tłumy i mury
choć sama już nie wiem
co we mnie
jest mną, a co nie
w mej głowa jest skaza
do świata odraza
coś we mnie
wciąż wrzeszczy i klnie
bez sił by wymazać
by wciąż się odradzać
jak kamień osiadły na dnie
depresję i bzdury
odnaleźć siebie dziś chcę
przez tłumy i mury
choć sama już nie wiem
co we mnie
jest mną, a co nie
w mej głowa jest skaza
do świata odraza
coś we mnie
wciąż wrzeszczy i klnie
bez sił by wymazać
by wciąż się odradzać
jak kamień osiadły na dnie
niedziela, 19 lutego 2012
Nocą
Noc w niskie chmury
z daleka słychać
poszczekiwanie psa
jakimi do Ciebie
wędrować drogami?
Zapal latarnię
zawieś nad progiem
może choć we śnie
po cichu
przez łąki
przyjdę do Ciebie
z daleka słychać
poszczekiwanie psa
jakimi do Ciebie
wędrować drogami?
Zapal latarnię
zawieś nad progiem
może choć we śnie
po cichu
przez łąki
przyjdę do Ciebie
sobota, 18 lutego 2012
Erotyk XI
Dziewczyna i chłopak
wtuleni w siebie
w sen idą powoli
przed nimi
gwiazda łopocze skrzydłami
zamknięta skrzętnie
w migotliwej świecy
przed ciekawym okiem
schronią się w ramionach nocy
za nimi rozkosz
księżycowej krainy
wtuleni w siebie
w sen idą powoli
przed nimi
gwiazda łopocze skrzydłami
zamknięta skrzętnie
w migotliwej świecy
przed ciekawym okiem
schronią się w ramionach nocy
za nimi rozkosz
księżycowej krainy
piątek, 17 lutego 2012
* * *
W trawie
żarzą się kryształy
a ty idziesz
czarnym lasem
zasłuchany
w krople deszczu
który pada
gdzieś w oddali
na kwitnące w polu maki
a ty biegniesz
ku topolom
gonisz pyłki żółtych mleczów
i dotykasz swymi dłońmi
kości Ziemi - górskie głazy
wiesz, że miłość
to nie diament
lecz efemeryczne kwiaty
wiesz, że łzy
to nie są perły
lecz okruchy żywej duszy
i wpatrzony
nic nie widzisz
słuchasz
i wciąż jesteś głuchy
stoisz
i wciąż nie rozumiesz
żarzą się kryształy
a ty idziesz
czarnym lasem
zasłuchany
w krople deszczu
który pada
gdzieś w oddali
na kwitnące w polu maki
a ty biegniesz
ku topolom
gonisz pyłki żółtych mleczów
i dotykasz swymi dłońmi
kości Ziemi - górskie głazy
wiesz, że miłość
to nie diament
lecz efemeryczne kwiaty
wiesz, że łzy
to nie są perły
lecz okruchy żywej duszy
i wpatrzony
nic nie widzisz
słuchasz
i wciąż jesteś głuchy
stoisz
i wciąż nie rozumiesz
czwartek, 16 lutego 2012
Tęcza nienawiści
Śnieżny puch
przykrył brunatną rozpacz
codziennych trosk
białą kołdrą
by z gęstej od bólu nocy
srebrna poświata
rozpędziła czarne myśli
czekając
na szarobłękitny świt
on przyniesie ukojenie
przepędzi zło
które oślepia nasze oczy
a gdy spojrzymy w niebo
ostre słońce
wypali z naszych serc
tęczę nienawiści
przykrył brunatną rozpacz
codziennych trosk
białą kołdrą
by z gęstej od bólu nocy
srebrna poświata
rozpędziła czarne myśli
czekając
na szarobłękitny świt
on przyniesie ukojenie
przepędzi zło
które oślepia nasze oczy
a gdy spojrzymy w niebo
ostre słońce
wypali z naszych serc
tęczę nienawiści
środa, 15 lutego 2012
* * *
na wzburzonej fali
dryfuję
bez celu
palące słońce szczypie w oczy
wiatr drażni rozgrzaną skórę
wokół tylko bezkres słonej wody
beznadziejny rejs
bez widoku
na bezpieczną przystań
ciepłą, przytulną plażę
nie chce się skończyć
dryfuję
bez celu
palące słońce szczypie w oczy
wiatr drażni rozgrzaną skórę
wokół tylko bezkres słonej wody
beznadziejny rejs
bez widoku
na bezpieczną przystań
ciepłą, przytulną plażę
nie chce się skończyć
Subskrybuj:
Posty (Atom)




