poniedziałek, 7 stycznia 2013

* * *

krople deszczu 
uciekają z chmur
w pośpiechu

tworząc kałuże

na huśtawce życia
w przewiewnej sukience
moknę
otulając się wiatrem
wspomnień
nim zapadnie zmrok
pójdę na spacer
przez ciemny park duszy
zapatrzona w strugę
słyszę tylko bicie serca

czy dzień taki jak ten

istnieje tylko między 
kroplami fantazji?

niedziela, 6 stycznia 2013

* * *


bezradni 
budujemy
wysoki mur

by ukryć za nim samotność
poranioną duszę
i umęczone serce
ogrzewając się chłodem
niesprawiedliwości
zbieramy siły
do walki


ubezwłasnowolnione zasady

giną od trucizny 
podawanej co dnia
karmią się łzami
czekając na ratunek

nosząc w pamięci
początek i koniec
w błękicie chmur szukamy ukojenia
krzykiem rozdzieramy niebo
by złote promienie
dodały nam odwagi
przy przejść kolejną 
gorzką lekcję życia

sobota, 5 stycznia 2013

* * *

choć dojrzała
i zmądrzała 

to nie spowszedniała
mimo poświęceń
i niewoli

nie straciła niewinności
przetrwała zwątpienie
pełna rumieńców
wróciła do nas
miłość

trzeba było na nią zapracować

bez kłamstw i kłótni
rozsądkiem i wytrwałością
czułością i troskliwością
trzeba było być razem
choć z dala od siebie
i kochać milcząc



piątek, 4 stycznia 2013

* * *


jesteś jak stuletni dąb 
gdy dzień
chyli się ku kresowi

dookoła pustka 
tylko szmer liści  

słońce cię otula

promieniami
księżyc żegna 
srebrnym pyłem
ciemno 
cisza wypełnia pustkę 

z głową
wpatrzoną w niebo

widzę zbiór gwiazd
drogę mleczną 

polarne skry
wyznaczają kierunek wędrówki
do twojego serca
nie zamykaj furtki 
idę

czwartek, 3 stycznia 2013

* * *


świat to tylko iluzja  
złudnych marzeń
i wspomnień 

niebo szarzeje
w poszukiwaniu sensu życia
zatapiam się
w tej mgle

sama muszę 
stawić czoło tęsknocie

dlaczego
wszystkich dziwi

że mój świat ma być kolorowy
przyjazny dla ciebie i dla mnie
gdy doczesnych spraw obłęd
otacza nas mrokiem 

wplatana w nić strof 
wciąż nie wiem dlaczego
nie mogę znaleźć sensu
w teraźniejszości 

środa, 2 stycznia 2013

* * *


lodowe spojrzenie 
wznieca pożar
duszy

temperatura słów
mrozi serce
zobojętnia ciało
chłód rozsądku
rozpala tęsknotę
za szczęściem

wtorek, 1 stycznia 2013

* * *


przyszła sama 
niezauważona
usiadła w kącie
milcząco 
przyglądała się nocy

okryta czarną satyną
błyszczała
jak gwiazda 

promieniowała 
brokatem gwiazd
kryjąc pod nim
aksamit smutku
przytłoczony codziennością
pełną rozpaczy
bólu
obojętności

budzą się przed świtem
ubierają w troski
z najnowszej kolekcji
i wychodzą w miasto

wtedy nadzieja
musi wyjść z kąta
bez niej 
nie wstanie słońce