czwartek, 7 listopada 2013

* * *

deszcz
czarne chmury
z trudem

przepychają
mokre brzuchy


pożółkłych liści 
szum pod stopami
tych co spadły 
i tańczą
jak krople mgły 
co łzami
na rzęsach osiadły

podaruj mi 
uśmiech swój najszczerszy
jak gorącą herbatę
która w zamian daje
dekalog codzienności

środa, 6 listopada 2013

* * *

cichy niebezpiecznie
bóg płaczu 
dba o moją niepogodę

wyznaję brak wiary 
i pragnienia grzeszne 
w tym dniu ostatecznym 
odpuszczam 
wszystkie winy

spowiadam się wam dzisiaj
bracia wilcy i siostry anielice 
nieudolnie 
potykam się o próbę metafory

zduszę w sobie wewnętrzny krzyk
uciszę gorzkie łzy świętości
wydaję dzisiaj
duszę moją 
na wieczne potępienie

a ty weno 
grzechów nie pamiętaj
bo żałuję szczerze

jeśli jest w życiu
miejsce na sens

to zamilknij

wtorek, 5 listopada 2013

* * *

w biało-czarnej 
codzienności
jak na szachownicy
dobra i zła
uczucia spopielałe 
od trosk
gonią za marzeniem
barwnym i ulotnym
jak egzotyczny 
motyl

poniedziałek, 4 listopada 2013

* * *

przy pełni księżyca
czułości słowa
niczyimi 
niewypowiedziane ustami
pełne tajemnic
przeminą

wargami martwymi 
złapać próbuje
miłość ulotną

przyjacielu srebrny 
boleśnie zachmurzony 
spoglądasz 
powiekami przymkniętymi

a ja wędrowiec 
po ziemi pustkowiu
próbuje zrozumieć
duszy pragnienie

otworzę oczy
by wreszcie na jawie
dryfując 
choć chwilę pomarzyć

niedziela, 3 listopada 2013

* * *

szukam w lustrze 
podobieństwa
do siebie sprzed lat

rozczesując wspomnienia
tuszując 
niezapamiętane
i daty pomylone
karminą
zdobię miny


coraz dłużej
przyglądam się 
różnicom
wyrytym głęboką
zmarszczką

sobota, 2 listopada 2013

* * *

za horyzontem 
myśli nieodkrytych
we mgle
majaczy
kraina doświadczeń
bolesnych

wiatr
kołysze historią
wyrzucając na brzeg
szczęśliwe chwile
błyszczące smutkiem
nocnego nieba

piątek, 1 listopada 2013

* * *

cmentarz płonie 
w jesiennym zmierzchu
wszystko barwi 
kolorem płomiennym

przystrojeni
kobiercem złotym
ci co odeszli

szelest liści
pod stopami
alejkami
spacerują
wszyscy święci

jękiem przywitała 
ich ziemia 
ubrana w kir
w pośpiech tych
którzy mają sprawy
w leniwy spokój 
czekających
w kolejkach
do niebia i piekła
w płomieniach zniczy