sobota, 7 marca 2015

* * *

popatrz w chmury 
ta burza
oczyści nasze dusze

piorun myśli
przetnie  
niebo na pół

słowa 
ciskane jak gromy
wbijają tamte dni
w kałuże łez

gesty
podmuchem wiatru
łamią gałęzie
jak pamięć

ja wezmę piekło
spopielałe
resztki życia

ty nadal bujaj
w obłokach

piątek, 6 marca 2015

* * *

walające 
się gruzy
huk wystrzałów
uczucia owinięte
taśmą izolacyjną

ściśnięte serce
umysł zgnieciony
pogrzeb marzeń 

nadzieja 
ucieka
przed strachem
rzeczywistości zapachem

obudzony
sen skończony

szału atak
niemocy ból
wbija się
łamiąc dusze

wyobraźnia

w lustrze szara twarz
płacze rozmyta 
bo tu tylko krew
i krzyk matek 
ratujących dzieci

czwartek, 5 marca 2015

* * *

między mną 
a mną tylko 
otchłań

patrzę na 
przewrócone drzewo 
dzieli 
jedno na dwa

patrzę na siebie
widzę dwa światy
jak noc 
i dzień 
odchodzę i wracam

odpływam
tratwa uniesie ją
na delikatnych 
falach jawy

śnij
by rano miłość 
pukała do okna 
i pozwoliła 
uwiecznić 
obrazy na płótnach 
rzeczywistości

bądź moją wyobraźnią
by każdy sen 
upojny 
był w świergot 
wiosennych słowików
przebywających 
wśród 
tafli kremowych 
orchidei

środa, 4 marca 2015

* * *

kartka papieru 
czysta
niewinna 
prawie jak miłość
piękna

jeden 
niewłaściwy 
ruch piórem 
rozlany atrament 
i nagle wszystko
traci smak

odkrywcom 
nieznużonym 
raz 
na tysiąc lat 
pozwala się odnaleźć 
to co nam 
w duszy gra

nielicznym

wtorek, 3 marca 2015

* * *

zraniona dusza
okalecza
ciało
gestem silnym

nie znosi
sprzeciwu
myśli
skulonych 
w kącie

oczu wbitych
w drewna
podłogę

krzyku
łez dławiących

potrafi
tylko
podnieść rękę
jak bat

poniedziałek, 2 marca 2015

* * *

bezradny 
zrozpaczony 
stoisz 
w ciemności

krzyk 
miliona kopyt
dudni
mknie
do bram wolności 

do tych koni 
serce przykuło ciebie 
łańcuchem
to niewola

chwytasz za grzywy
siadasz na grzbietach
spadasz 
biegniesz 
jak oszalały

w tym obłędzie
szale 
nie widzisz
nie dostrzegasz
że serce 
dusi się w pułapce

zgniecione
wciśnięte 
w mrok ziemi
ku wolności

niedziela, 1 marca 2015

* * *

codziennie 
o krok
bez słowa
odchodzę
od siebie

nie myślę
nie czuję
nie słucham
nie patrzę

tylko
podążam
do celu
nieobranego

znalezionego
przypadkiem
między
być albo nie być