wtorek, 7 kwietnia 2015

* * *

pod osłoną 
księżyca 
opatulona 
jego srebrzystym 
światłem
piję ciemność

w świetle  
mroku 
tworzę gwiazdy 
i planety 
nazywam wciąż 
te same 
morza i rzeki

biegnąc 
przez grodzone 
fiołkami ogrody 
spojrzałam na włosy 
strapione tęsknotą 

zakwitło 
marzenie 
jak motyl 
dotknięty 
srebrzystą 
kroplą rosy

pożyczam 
od nieba atrament
piszę
a księżyc wygrywa
na cymbałkach 
melodię 
ciszą śpiewaną 
i półmrokiem

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

* * *

wędrując 
bez celu
szukasz sensu

między
radością a cierpieniem
dobrem i złem
uśmiechem czy łzą

napotkana 
obojętność
to bezsens
nie trać
na nią 
czasu

niedziela, 5 kwietnia 2015

* * *

dzisiaj
jak cień 
wczorajszego dnia
blednie
chcąc się 
jeszcze przejrzeć
w lustrze jutra 

na próżno
stroi się
w koronki nocy
z rozmazaną
czerwienią warg

by rozsypać
nad ranem
kryształy 
słonych
wspomnień

sobota, 4 kwietnia 2015

* * *

nadjechała 
niespiesznie
ale bez wahania

stanęła w progu
wiejąc chłodem
sumienia

na stół rzuciła 
rachunki
zapłacone
i niewyrównane

w pośpiechu
wertowała pamięć
jak kartki
sztambucha
śmiała się
i płakała

żyła
choć za mało
bo w pośpiechu
gubiła godziny
dni
miesiące 
lata

teraz ma chwilę
dla siebie

ostatnią

piątek, 3 kwietnia 2015

* * *

odchodzę 
w ciemność
nocy
codziennie 
od nowa

chowam się
za zaułkiem 
poduszki
gdzie księżyc
ramieniem
otula czas

ten zły
gdy poranek
pędzi bezlitośnie
przed siebie
gubiąc południe 
spóźnionych
spraw

ten dobry
gdy aromat
popołudnia
łagodzi stres
odbity
w twoich oczach

chowam się
za zaułkiem
poduszki

tak jest dobrze

czwartek, 2 kwietnia 2015

* * *

bezradny
stoisz w ciemności
słyszysz
krzyk
bezbronnych koni

serce 
przykuło 
cię do nich
srebrnym łańcuchem
niewoli

zrozpaczony
chwytasz za grzywy
siadasz na grzbiecie
spadasz
biegniesz 
jak oszalały

nie ma ram
nie ma granic
serce dusi się 
w pułapce

nie widziałeś
że dotykałeś 
jej codziennie

byłeś  głupi
zbyt ślepy
zbyt pewny

by dostrzec
upragnioną wolność

środa, 1 kwietnia 2015

* * *

przed trybunałem 
potępieńców

narkotyczny 
potok słów

pozbieraj popioły
uprzątnij 
gruzy stuleci

pozbądź się 
smrodu epok

żyj
budując ład

nie naginaj świata
do własnych celów

on żyje 
dla wszystkich

choć 
współcześni 
go zlinczowali
bądź 
jego dobrocią