piątek, 27 listopada 2015

* * *

świat przeraża 
jego obcość 
i dzikość 
wywołuje 
paniczny lęk

w skroni 
pojawia 
się tępy ból 
sprzeciwu
wobec rzeczywistości

wlewa się 
do gardeł
ociekając

jest cichy 
jak krew 
w żyłach

napełniona
po brzegi 
chmurnością

nie potrafię 
się odnaleźć 
w zgiełku 
ulicznych kłótni 
za rogiem 
gubię 
wątek istnienia

czwartek, 26 listopada 2015

* * *

między
słowem a słowem
prowadzimy
dialog dusz

niewypowiedziany

przeglądając się
w spojrzeniach
które mówią
za dużo

środa, 25 listopada 2015

* * *

wyszła
bez słowa
w pośpiechu
zabrała 
tylko samotność
ulubiony szal
i parę wierszy

po cichu
zamknęła za sobą 
drzwi
zostawiając za nimi
szafę
stół
niedopitą kawę
i ciszę
zawieszoną
nad progiem

do starej walizki
spakowała
garść wspomnień
i sukienkę w kwiaty
wróci do nich 
wiosną
beztroskim stukotem
obcasów

wtorek, 24 listopada 2015

* * *

wypukłości czasu
odbija 
w oczach przestrzeni
strach

wiatr 
rozwiewa myśli 
o egzystencji
jego podmuch 
rozwiał 
wszelkie nadzieje 

zadziwieniem 
czaruje świat 
pełny listopadowego 
zamyślenia 
by światło 
świeciło 
coraz mocniej

szarobura 
rzeczywistość 
w odcieniach 
grafitu i asfaltu 
w nasyceniu 
betonu i smutku 

przechodnie biegnący 
do celu 
bez celu 
nigdzie

poniedziałek, 23 listopada 2015

* * *

w labiryncie 
zdarzeń pogubiona
walczy
o przetrwanie 

snuje myśl 
za myślą
jak Ariadna
swoją nić

szuka wyjścia
z pułapki 
codziennych
wyborów

zaplątana 
w pajęczynie 
konwenansów
błądzi
szukając 
drogi
celu
sensu
i siebie

niedziela, 22 listopada 2015

* * *

milczeniem
powiesz więcej

niż strumieniem 
słów płynących
rynsztokiem
i rzeką pomyj 
wylanych 
bo wszyscy krzyczą

prawda i racja
barykadują się 
ciszą 
przed kamieniami
słów parszywych

zamilcz
choć władczo przemawiać
lubisz potokiem
kwiecistym

i mniej słów
tym więcej
treści

sobota, 21 listopada 2015

* * *

jesienią
gubię smutki

czerwone
- bólem naznaczone
żółte 
- łzami lśniące
brązowe 
- więdnące z tęsknoty
zielone
- nadal pełne nadziei

zadeptane 
w pośpiechu
rozdarte i zdeptane 
rozrzucam je 
w parkowych 
alejkach

i odchodzę