wczoraj
rzeźbiłeś moje marzenia
opowiadałeś o niebie
słonecznym, błękitnym
naszym
stworzyłeś raj
ciepły
jasny
radosny
dzisiaj
kamieniem ktoś rzucił
rozbił szczęście
i zapadła cisza
uratujesz nas jutro?
sobota, 7 kwietnia 2012
piątek, 6 kwietnia 2012
* * *
na brzegu serca
przysiadła na chwilę
nadzieja
natłokiem spraw
przygnębiona
dźwiga ciężar
teraźniejszości
bez wsparcia
bez zrozumienia
bez miłości
nie widząc szans
na przyszłość
żyje wspomnieniami
okruchy szczęścia
ogrzewają duszę
ciepła wystarcza
tylko na chwilę
wyziębiona
ma coraz mniej sił
na podjęcie walki
o siebie
przysiadła na chwilę
nadzieja
natłokiem spraw
przygnębiona
dźwiga ciężar
teraźniejszości
bez wsparcia
bez zrozumienia
bez miłości
nie widząc szans
na przyszłość
żyje wspomnieniami
okruchy szczęścia
ogrzewają duszę
ciepła wystarcza
tylko na chwilę
wyziębiona
ma coraz mniej sił
na podjęcie walki
o siebie
czwartek, 5 kwietnia 2012
* * *
patrzę niewidzącymi oczami
na czarną ścianę lasu
nad głową
krzyczą sępy
przelatując nisko
idę kamienistą drogą
usłaną tragedią ludzkich cierpień
płaczą matki
umierają dzieci
zabijają się bracia
płoną lasy
wieją huragany
zapadają się piaski
rwące fale zabierają ludzkie życie
dyktatorzy
rodzi się nowe
na czarną ścianę lasu
nad głową
krzyczą sępy
przelatując nisko
idę kamienistą drogą
usłaną tragedią ludzkich cierpień
płaczą matki
umierają dzieci
zabijają się bracia
płoną lasy
wieją huragany
zapadają się piaski
rwące fale zabierają ludzkie życie
upadają rządy
dyktatorzy
rodzi się nowe
środa, 4 kwietnia 2012
* * *
Potargane nocą sny
pogubiłam
w łożu gwiazd
księżyc okrył zmysły
srebrnym puchem
uciszył
niepokój duszy
swoim blaskiem
ogrzewa wtulone ciała
ucisza szczekającego psa
gasi warczące silniki
by nie zbudzić
uśpionej - na chwilę -
namiętności
pogubiłam
w łożu gwiazd
księżyc okrył zmysły
srebrnym puchem
uciszył
niepokój duszy
swoim blaskiem
ogrzewa wtulone ciała
ucisza szczekającego psa
gasi warczące silniki
by nie zbudzić
uśpionej - na chwilę -
namiętności
wtorek, 3 kwietnia 2012
* * *
poniedziałek, 2 kwietnia 2012
* * *
niedziela, 1 kwietnia 2012
* * *
Zostawiła za sobąrzeczywistość
miłość,
która ją oszukała
przyjaciół,
którzy czasu nie mieli
pracę,
która ją wykańczała
zapłacone rachunki
posprzątany dom,
w którym nie ma życia
i obiad na piecu
wyszła
zaczerpnąć powietrza
zapomnieć o krzywdzie
wybaczyć
pozbierać myśli
idzie powoli
trudno jej złapać oddech
brnie coraz wolniej
i wyżej
stoi na skale
koi nerwy
wycisza serce
otula duszę
myślą o wolności
skoczyła
Subskrybuj:
Posty (Atom)





