piątek, 21 marca 2014

* * *

niebo 
wiosenną łzą
zazieleniło duszę
fiołkami
błyszczy teraz
brokatem słońca
na błękitnej tafli
dnia

cieplej

czwartek, 20 marca 2014

* * *

ciągniemy 
w dół 
przepaścią jutra

gdzie
po lichym moście 
znowu będziemy 
się piąć

każdy swoją 
ścianą 

wypijmy do dna 
naszą 
rozerwalność ramion

zakrztuśmy 
się znowu 
bezsilnością 
czerwieniącej róży 
która kolcami oplata 
nasze skronie 

błagamy  o więcej 
krzyżując 
popiersia z kamienia 
w jednym oddechu marzeń 
w zapamiętaniu

wydobywam 
słowa 
które jak popiół 
sypiesz 
mi na głowę

środa, 19 marca 2014

* * *

bez wiersza 
pustynia 
zasypuje nas
piaskiem 
spraw na teraz

słowa
przychodzą
w odwiedziny

zatamowany
potok zdań 
staje się 
rozległym jeziorem 
z tatarakami 
żalu 
na powierzchni

kalecząc sobie usta
uleczając duszę

rozszarpani 
na kształt krzyża

myśli bezdomne 
rzucam w tułaczkę 
aby na drodze
ludzkiego istnienia 
kroczyły wśród 
mroków ciszy

jak pochodnie

cóż
że nowy 
wstaje dzień

że ptak 
na niebie śpiewa
kiedy ty 
i tak nie słyszysz
 wołania
głosu
śmiechu serca
które 
jest twoim niewolnikiem 
na zawsze

wtorek, 18 marca 2014

* * *

po drugiej  
stronie lustra
w bladym odbiciu świtu
szukała sensu życia

argumenty
tłukła jak szkło
myśli sklejając
nieudolnie

w całość
bez logiki
i przyszłości

z przeszłością
podartych listów
spalonych fotografii
i wypłowiałych
wspomnień

wydarła z nich
biała kartę
sumienia

nieużywane
zadusiły wyrzuty
nocnych mar
błąkających się 
bez celu 

poniedziałek, 17 marca 2014

* * *

zostań
na wyciągnięcie ręki
jak senne marzenie

nie odchodź dalej
niż na krawędź rzęs

byś nie utonął
w rzece łez

niedziela, 16 marca 2014

* * *

bracia
nie ma odwrotu
los 
tak chciał 
by stanąć
ramię w ramię

poleje się krew 
z tysięcy ciał 
wojnę toczą  
z bronią w ręku

ze strachem  
wśród krzyku i lęku

umilkli bogowie
honor nakazał stanąć 
by walczyć
do ostatniego życia

nie wrócą do domów 
wśród dźwięku fanfar
ranny jest do dobicia

o słuszną sprawę 
walczy niewielu  
gdy z wrogiem się starli 
prysł zwycięstwa 
niepewny mit 

nie zawsze wygrywa 
ten co stoi 
gdy drugi w błocie leży 
zwcięstwo jest tego 
kto ma siłę spojrzeć
w twarz najeźdźcy


moralne zwycięstwo 
w tobie zapłonie 
przeciwnik twój 
to szary gruz

sobota, 15 marca 2014

* * *

stojąc 
na krawędzi losu
nie słyszysz 
krzyku
nie widzisz 
łez

jesteś 
tylko ty
i porywający 
w nicość
wiatr

na skrzydłach
bezsilności
unosisz się
ponad 
beznadzieję

powolne opadanie
w rozpacz
przynosi
pozorne ukojenie

te rany 
na sercu
się nie zabliźnią
będą krwawić
do końca